Kolejne starcie z mamą. Krzyk, płacz, wiele niemiłych słów.
Wstyd, że On (mój partner) jest tego świadkiem.
Nie widziałyśmy się dwa miesiące.. nie mogłyśmy doczekać się spotkania.. było dużo
telefonów, smsów kiedy wreszcie przyjedziemy.. była tęsknota
Oczywiście na miejscu czas prysł.. pierwsze kilka godzin było znośnych
potem rozpętało się piekło
zaczęło się od krzywych komentarzy odnośnie naszego wesela
czemu takie duże? przecież chcieliśmy przyjęcie
czemu tak szybko? dopiero co skończyliśmy remont, nie mamy pieniędzy na co my, że
nie potrzebujemy.. że sami uzbieramy, że nie oczekujemy pomocy
czemu już za rok? przecież jestem jeszcze taka młoda
czy to na pewno ten jedyny? ktoś powiedział, że Wasze małżeństwo skończy się tak
szybko jak szybko decyzję o nim podjęliście
potem na osobności... że w ogóle do siebie nie pasujemy, że stać mnie na kogoś
lepszego, bardziej inteligentnego, bardziej wychowanego, bogatego etc.
wyrzygiwanie.. wyciąganie samych wad
serce mi się krajało, gdy wysłuchiwałam tych bzdur o facecie, którego kocham najmocniej na świecie i który jest dla mnie wszystkim
no i poooooszło...
wyciągnęłam najgorsze brudy
przy Nim
nie mogłam się powstrzymać
gniew, wściekłość, złość całkowicie mną opętały
wykrzyczałam wszystko co we mnie siedziało
bezskutecznie
zostałam kolejny raz czarną owcą rodziny
niewdzięczną, wyrodną córką, która nie potrafi docenić starań mamy, która na nasz przyjazd przygotowywała się cały tydzień i gotowała i sprzątała
bo moja mama uważa, że jeżeli ugotuje i wypierze i posprząta to jest już najlepszą mamą na świecie
ale co mi po tym? wolałabym żeby nic przy mnie nie robiła (a robi stosunkowo rzadko odkąd się wyprowadziłam - 4 lata miną w sierpniu) i żeby była normalna
żebym mogła z nią porozmawiać jak z przyjaciółką
bez plotkowania o innych
bez zazdrości, że ktoś jest bogaty i taki wykształcony i piękny i w ogóle.. bo
każdy temat zbacza na innych
bez robienia wszystkiego na pokaz
a wiecie co jest najlepsze??
że moja mama jest tak strasznie zapracowana
nie ma na nic po prostu czasu.. :D:D:D
od ponad roku nie pracuje (z racji bycia nauczycielką wzięła rok wolnego, za który normalnie płacą - warto dodać, że nie przyznała mi się od razu, ze wziela ten urlop..klamala w zywe oczy, ze byla w pracy.. co dzieci mowily etc.. dopiero po miesiacu odkrylam ze sciemnia... nikomu z rodziny, ze znajomych nie pozwolila powiedziec, ze ma wolne.. wszystkich oklamywala) a wcześniej była na zwolnieniu kilka miesięcy, bo złamała nogę..
tak więc ile to już? jakieś 1,5 roku nie pracuje
i najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że uważa, że nie ma na NIC czasu..
pytam się co robi??!! a no sprząta i gotuje i zakupy robi
to ja na to.. co mają powiedzieć osoby, które pracują normalnie po 8h i potem też
muszą się zająć domem i dziećmi małymi i często mają też drugi etat
ona na to, że ja nic nie rozumiem
że nie wiem jak to jest zajmować się domem etc...
krew mnie wtedy zalewa
patrząc na rodziców partnera.. oni od 30 lat pracują od rana do nocy.. uzupełniają się w 100 %, on zajmuje się gotowaniem i ogrodem, ona sprząta i ogarnia rachunki,
obydwoje pracują i zwracają się do siebie z szacunkiem
a u mnie w domu nie ma czegoś takiego
jest wzajemnne wyrzygiwanie sobie
jaki to mama ma cięzki los z tata, ze malo zarabia, ze nie moze sobie kupic tego i tamtego a inni to maja.. ze tata malo gada
ok moze tata jest malomowny, ale jezeli juz mowi to konkretnie i rzeczowo i na
temat i zawsze jest z nim o czym porozmawiac.. lepsze to niz klepanie dziobem jak mama
rodzice partnera dzieki swojej pracy duzo osiagneli w zyciu.. maja 3 pietrowy dom,
3 samochody, kupili jednemu i drugiemu synowi mieszkanie..
a moi???
moi kiszą się w 50metrach kwadratowych, kilkuletni samochod i maja dzialeczke, na ktorej nikt nie chce robic, bo nie umie albo sie nie chce
mama od wrzesnia idzie do pracy.. to znowu bedzie 18h tygodniowo, wolne świeta, ferie, wakacje.. ja rozumiem, że czasem musi się przygotować do lekcji.. chociaż robi to od ponad dwudziestu lat, więc chyba nie poświęca już na to tyle czasu ile młody, niedoświadczony nauczyciel.. no i czasem jest jakaś wywiadówka czy wywiad rodzinny co zajmuje trochę czasu.. ale to nie jest 40h tygodniowo ile ma przecietny człowiek.. a niektórzy mają jeszcze więcej i potrafią pogodzić wszystko
tak więc oprócz ulubionych czynnosci mojej mamy czyli sprzatania, gotowania, prasowania, prania, chodzenia do swojej siostry na ploteczki, chodzenia na zakupy, ogladania seriali, mama nie ma zadnych zainteresowan.. czasem przejrzy jakas fantastyczna gazete typu przyjaciolka czy rewia
i o czym tu z nią rozmawiać???!!!
bo mnie nie obchodzi, o której sasiad wychodzi do pracy i gdzie pojechał na wakacje...
to wszystko mnie tak bulwersuje.. tak denerwuje.. tak wkurwia, że szok
gdy probuje tlumaczyc na spokojnie co o tym wszystkim mysle, nie pomaga
gdy krzycze, jest jeszcze gorzej
jak do niej dotrzec?
jestem bezsilna
to naprawdęnieprzyjemna sytuacja...kłótnia z matką, do tego przy partnerze. w ogóle jakim prawem mieszaja ci sie do wesela? to twój dzień, więc masz prawo, by wyglądał tak, jak tego pragniesz.
OdpowiedzUsuńi to ty kochasz, ty wybierasz, to twojeycie, nikt nie przeżyje go przecież za ciebie.
ale czasem się nie dotrze, to samo jest z rodzicami mojego prawie-męża. czasem trzeba zacinać zęby.
trzymaj się
autoportretodczuwalny.bloog.pl